« WSPOMNIEŃ CZAR
W DNIU OJCA »

23 czerwca 2009 19:53 OJCIEC

    Dzisiaj jest szczególny dzień, ojcowie mają swoje święto. Wszystkim tatusiom tym obecnym i tym przyszłym, życzę sukcesów w pracy zawodowej, by mieli dużo pieniążków na rozpieszczanie swoich pociech. W życiu osobistym też niechaj im się wiedzie, bo szczęśliwi rodzice mają szczęśliwe dzieci.
     Nie wiem czy już o tym kiedyś wspominałam, ale jako nastolatka miałam marzenie o domu z ukochanym mężczyzną i dzieciach(nie koniecznie własnych, mogłyby być zaadoptowane). Rodzice nie podzielali tych moich pragnień, uważali że nie poradziłabym sobie z obowiązkami jakie wtedy by na mnie spadły. Może dlatego, gdy okazało się, że jestem w ciąży moja mama chciała bym ją usunęła. Ja gdy dowiedziałam się o dziecku byłam w siódmym niebie, chociaż już wtedy musiałam się liczyć z samotnym macierzyństwem. Mój ojciec nawet jeżeli miał własne obawy, to głośno ich nie wypowiedział. Taki już był, nigdy nikomu nie narzucał swojego zdania. W tym szczególnym dniu chciałabym napisać kilka słów właśnie o nim.
    Ojciec stracił matkę w wieku 3lat, a gdy miał niespełna 21 również ojca. Dlatego dziadków „po mieczu” nie znałam. Poznałam jedynie macochę ojca, ale wspomnienia z jej domu są nieliczne i mało ciekawe. Ojciec najpierw mieszkał w Warszawie, po drugim małżeństwie mojego dziadka zamieszkali w Ząbkach. Kiedy los rzucił ich do Wrocławia, to tata ciągle tęsknił za miejscem swego urodzenia i bardzo pragnął wrócić. Po śmierci dziadka Aleksandra macocha swoją postawą wobec mojego ojca zmusiła go do opuszczenia domu. Zamieszkał na oszklonej werandzie u swoich znajomych, tu spotkał moją matkę. Dwudziestoletni mężczyzna i o dwa lata starsza kobieta, byli za młodzi na ślub.(tak przynajmniej uważam ja). Nie posiadali nic poza łączącym ich uczuciem. Przerobiona po kuzynce suknia ślubna, pożyczony garnitur i przyjęcie ślubne w domu owej kuzynki, to był ich start we wspólne życie. Pół roku później urodziła się moja siostra( i nie była to  "wpadka",obie jesteśmy 6miesięcznymi wcześniakami), a trzy lata po niej ja. Nie pamiętam czy matka opowiadała mi jak stali się posiadaczami mieszkania. Pierwsze 7 lat życia spędziłam w pokoju z kuchnią w budynku, który od Dworca Głównego oddzielał tylko park. Nie wiem jak umeblowane było to mieszkanie, bo pamiętam tylko meble w kuchni i wielki tapczan w pokoju. Mieszkaliśmy na trzecim piętrze bez windy, a schody były moją „zmorą”. Pewnego razu gdy schodziłam z siostrą na dwór, zaczepiłam czubkiem buta o metalowa listwę, którą obity był każdy stopień. Zjechałam na brzuchu na półpiętro i tam dopiero zostałam złapana. Pomimo, że kuchnia była wąska i zagracona, a pokój ogromny i zimny, to jednak to mieszkanie wspominam z największym sentymentem. Mnie najbardziej podobał się kamienny balkon z tralkami i ogromnymi donicami na kwiaty. Dzisiaj pewnie ten budynek już nie istnieje, dlatego też nawet gdybym mogła wrócić w tamto miejsce, to ujrzałabym obcy widok. Wracając jednak do ojca, to był to człowiek spokojny i mało wymagający. To co w danym momencie posiadał było szczytem jego oczekiwań. To matka była motorem napędowym naszej rodziny, niezmordowana w osiąganiu coraz to nowych celów. Ona dopingowała ojca, by zrobił maturę i ukończył dzienne studia prawnicze. Nie wiem kto w czasie nauki ojca utrzymywał rodzinę, ale jestem pewna, że trud i wyrzeczenia nie poszły na marne, bo matka całe życie była dumna z osiągnięć ojca. Po studiach, również za namową matki, ojciec poszedł na żołnierza zawodowego i przez 25 lat z dumą nosił polski mundur. To jego miłość i szacunek do wojska, wyrobiły w nas dzieciach poszanowanie dla żołnierskiego trudu. Ze względu na chorobę wieńcową ojciec wcześniej przeszedł w stan spoczynku. Tata nie był człowiekiem rzutkim i przedsiębiorczym, dlatego też nie umiał dorobić na boku, nie zabiegał o awanse i nagrody. Był natomiast rzetelnym, słownym i bardzo kochającym rodzinę człowiekiem. Pamiętam jak matka opowiadała, że na początku małżeństwa ojciec wpadł w nieciekawe towarzystwo i mocno pił, a ona musiała spłacać jego alkoholowe długi. Zagroziła mu wtedy, że odejdzie od niego, jeżeli on z tym nie skończy. Od tej chwili mój ojciec do końca życia był abstynentem. Raz tylko po otrzymaniu awansu(bodajże na majora) widziałam go pijanego, co zresztą mocno odchorował. Nawet na ślubie starszej córki nie wypił wódki, bo był „rozwozicielem” gości, chociaż na jednym ze zdjęć z wesela, gdy wreszcie usiadł za stołem by coś zjeść, wyglądał na mocno wstawionego, to zmęczenie dawało takie wrażenie. W późniejszych latach, gdy bywał na imieninach lub u znajomych i odmawiał picia, to patrzono na niego co najmniej dziwnie. Matka śmiała się, że ratując honor rodziny, musiała pić za dwoje. Nie oznacza to, że nadużywała alkoholu. Była amatorką lampki koniaku od czasu do czasu, a takich trunków raczej się nie serwowało wtedy na imieninach. Poza tym wiedziała jak zgubny jest alkohol, bo jej brat i szwagier nie wylewali za kołnierz. Na moim ojcu można było polegać jak na przysłowiowym Zawiszy, jeżeli się do czegoś zobowiązał, to zawsze dotrzymywał słowa. O swoje potrzeby dbał mało, trudno Go było namówić na kupienie nowego ubrania, butów czy czegokolwiek innego. Jeżeli z tzw. „mundurów ki” zostawiał sobie jakieś zaskórniaki, to i tak wydawał je na dzieci lub wnuki. Na pewno mnie kochał, bo zawsze mnie wspierał, ale odnosiłam wrażenie,że z moją chorobą pogodził się dopiero wtedy, gdy skończyłam studia. Prawdziwym oczkiem w głowie była moja siostra , jej zawsze bronił przed atakami matki, jej porażki przeżywał najmocniej. Nie miałam o to nigdy żalu, ponieważ ja z kolei byłam „córeczką mamusi”. W tym roku mija 20 rocznica Jego śmierci, zmarł przedwcześnie w wieku 58 lat. Jego nagłe odejście spowodowane ranami odniesionymi po pobiciu go przez dwóch młodych, pijanych mężczyzn, było dla nas wszystkich ogromnym szokiem, z którego nie podnieśliśmy się do dziś.

Czytano: 52
21 stycznia 2010 21:09 zrodzonaz
Ika-czytam..i czytam..i..ile Ty w życiu ciężkich chwil musiałaś znieść,,,ileś doświadczyła.tak cięzki krzyż dźwigasz a tak spokojnie o tym piszesz..

Dodaj komentarz

Autor: (nie jesteś zalogowany/a)