9 marca 2010 08:35 "ILE WARTA JEST KOBIETA "?
Od jakiegoś czasu po każdym ważnym dla mnie dniu(Boże Narodzenie, Walentynki, Dzień Kobiet), wchodzę na ulubione blogi,by sprawdzić jak ten dzień spędzili inni, ponieważ do mnie witają nieliczni(tym bardziej ich sobie cenię). W dniu wczorajszym, który za sprawą jednej osoby był magiczny i cudowny, o godzinie 23.00 wybrałam się na „spacerek”. Wśród blogowiczów byli tacy, którzy nic nie napisali o obchodach, tacy którzy otwarcie ... (więcej)
Od jakiegoś czasu po każdym ważnym dla mnie dniu(Boże Narodzenie, Walentynki, Dzień Kobiet), wchodzę na ulubione blogi,by sprawdzić jak ten dzień spędzili inni, ponieważ do mnie witają nieliczni(tym bardziej ich sobie cenię). W dniu wczorajszym, który za sprawą jednej osoby był magiczny i cudowny, o godzinie 23.00 wybrałam się na „spacerek”. Wśród blogowiczów byli tacy, którzy nic nie napisali o obchodach, tacy którzy otwarcie przyznali, że dzień ten ich „ani ziębi ani grzeje” oraz tacy, którzy w wybrany przez siebie sposób zaakcentowali inność tego dnia od pozostałych 30 w miesiącu.
„Zrodzonaz” wybrała metodę opisową, dzięki czemu wiemy, że w jej miejscu pracy faceci są na medal i z kulturą.
„Kaan” nie opowiedziała jak wyglądał u niej ten dzień, ale za to w bardzo piękny, prosty sposób, przy użyciu trafnych, mądrych argumentów udowodniła, dlaczego dzień ten był, jest i powinien być ważny. Ja próbowałam zrobić to samo, tylko mnie brakowało finezji, lekkości i dowcipu czyli tego wszystkiego czym cechował się „Dzień Kobiet” wspomnianej autorki. Chylę przed nią czoła.
Magda z blogu „Ja i moja niepełnosprawność” ujęła temat lakonicznie, ale „kwieciście”, przesyłając innym kobietom życzenia wraz z pięknymi tulipanami.
Osobą, która sprowokowała mnie do napisania niniejszego tekstu był "Harry 122”, który swoimi tekstami rozśmiesza mnie np. „Z pamiętnika prawdziwego mężczyzny II” lub skłania do zadumy i refleksji "Policja stanie się wkrótce SS". Autor w notce „Kochane drogie panie czyli ile warta jest kobieta” docenił nas, wyliczając dokładnie ile każda z nas jest warta w skali roku. Szczerze przyznam, że nie wiedziałam, że aż na tyle mogę siebie cenić. Pomijając niektóre pozycje, nie dotyczące mnie, bo z braku partnera -seksu nie uprawiam, a co za tym idzie nie asystuję żadnemu panu w niczym, dzieci mam odchowane więc opiekunki w żadnym dniu tygodnia nie potrzebuję, a psy wyprowadza syn, to reszta jaką w domu wykonuję może być oceniona na około 4.350 zł. miesięcznie. Gdyby mój syn miał podobne do mnie poczucie humoru, to pokazałabym mu wpis „Polarnego”, aby udowodnić jaki „skarb” ma pod własnym dachem. Jednocześnie zaznaczam, że z pozycji sprzątanie odliczyłam 300 zł(niby że za połowę sprząta syn), z gotowania 200-raz na jakiś czas upichci coś on, 50zł z prania, bo syn wsypuje proszek i calgon oraz włącza pralkę. Jeżeli z sumy 4.350 zł odliczyłabym koszty pracy syna, a więc kwotę 1650 zł, to pozostaje 2700 zł, co jest niezłą sumką(w roku daje 32.400 zł). Tak wysoko nie byłam ceniona nigdy ani przez zwierzchników, ani nawet przez siebie. Dziękuję „Harremu”, że zrobił mi prezent mimo woli i swoimi szacunkami tak bardzo mnie dowartościował. Wszystkim paniom, które nie miały sposobności zapoznać się z wpisem „Harrego” gorąco polecam nie tylko tę notkę, ale cały blog. Gdybym znała tego faceta osobiście(bo zakładam, że zarówno nick jak i „miś polarny”(oba rodzaju męskiego) wskazują, że jest to mężczyzna), to złamałabym chyba zasadę, że z młodszymi się nie umawiam i pozwoliłabym sobie na chwileczkę zapomnienia(oczywiście jeżeli „Polarny” byłby stanu wolnego). Czytających ten tekst jak i „obsmarowanego” przeze mnie „Harrego” proszę, o potraktowanie tego tekstu z przymrużeniem oka, bo powstał on na „fali” dobrego samopoczucia w dniu wczorajszym oraz dzięki dużej dawce śmiechu jaki wywołała omawiana notka. (mniej)