15 lutego 2010 23:11 Coco Chanel i Arsen Lupin
Na początku lutego rozstrzygnięto konkurs na Blog Roku 2009. Chciałabym o nagrodzonych powiedzieć kilka słów. Zanim to nastąpi, kilka uwag na temat stroju .Nic nie wiem o najnowszych trendach w modzie, ale matka nauczyła mnie, że strój powinien być stosowny do okoliczności.... (więcej)
Na początku lutego rozstrzygnięto konkurs na Blog Roku 2009. Chciałabym o nagrodzonych powiedzieć kilka słów. Zanim to nastąpi, kilka uwag na temat stroju .Nic nie wiem o najnowszych trendach w modzie, ale matka nauczyła mnie, że strój powinien być stosowny do okoliczności. Doskonale rozumiem ludzi, którzy w odzieży dżinsowej chodzą stale. Materiał jest wytrzymały i choć ręcznie prać go trudno, bo bardzo sztywnieje, to jednak nie stanowi, to problemu przy praniu w pralce. Uważam jednak, że najmodniejsze, najnowsze i najczystsze dżinsy nie zawsze pasują. Są bowiem w naszym życiu sytuacje, gdzie strój powinien być bardziej elegancki. Na ten temat pisała zresztą już „Patrycjal11” nie tak dawno na swoim blogu. Kiedy zajrzałam na stronę Blog Roku 2009 by przekonać się kto został nagrodzony, byłam też ciekawa jak ludzie biorący udział w tym wydarzeniu ustosunkują się do słowa „gala”, bo tak nazwano imprezę w restauracji przy ul. Foksal 2. Filmik z tej imprezy choć nie był zbyt wyraźny obejrzałam kilka razy, by przyjrzeć się ubiorom jurorów i laureatów. Czerń zawsze była uważana za kolor elegancki na każdą okazję, a w zależności od tego czym ją wzbogacimy, stanie się ona właściwa na pogrzeb, na spotkanie biznesowe, na imieniny u teściowej czy też jakąkolwiek inną okazję. Wszak Coco Chanel rozpoczynała swoją karierę projektantki i kreatorki mody od kilku czarnych sukienek przyozdobionych w różnoraki sposób. Wśród pań, które stanęły na scenie tylko autorka „Stanikomanii”, wywołała na mej twarzy grymas „niezadowolenia”. Ubrana na cebulkę bardziej strojem pasowała do codziennych zajęć w miejscu pracy niż na galę. Ja rozumiem, że zima jest mroźna i śniegu po kolana, a to narzuca sposób ubierania się. Zdaję sobie sprawę, że pani ta mogła przyjechać z daleka takimi środkami transportu, że inny strój były tam śmieszny i niepraktyczny. Istnieją jednak(szczególnie w lokalach o odpowiednim standardzie) łazienki, gdzie można zmienić garderobę sportową na coś okazalszego. Nie jestem także znawczynią strojów męskich, moim ideałem eleganckiego mężczyzny pozostaje Arsen Lupin z francuskiego filmu. Nie zawsze musi to być garnitur, może być marynarka i stosownie dobrane do niej spodnie. Kiedy jednak widzę na imprezie o określonym statusie, mężczyznę w marynarce, białej koszuli, krawacie i w dżinsach z wypchanymi kolanami i pomarszczonymi nogawkami, to zastanawiam się czy ten pan chciał się ubrać wizytowo, o czym świadczyłaby góra stroju czy na sportowo, na co wskazywałby dół. Takie mieszane uczucia miałam obserwując pana Roberta Makłowicza, bo spodnie jakoś mi nie pasowały do marynarki. Mało eleganckie spodnie miał na sobie pan Grzegorz Marczak. Strój jego dopełniała niebieska koszula wypuszczona na spodnie, a głębokie rozpięcie przy kołnierzyku, ujawniało czerwono-czarną materię podkoszulka czy też czegoś co było założone pod koszulę. W typowo sportowych strojach wystąpili- autor bloga „Ostatni fotel…” i autor bloga „Bartosz Sobanek-photography”. Nie wiem ile kosztowało właścicieli Onet-u urządzenie tej gali, ale uważam że ranga tego przedsięwzięcia nakładała na jego uczestników pewne wymagania. Wszak byli to najlepsi blogerzy wybrani spośród 6000 uczestniczących w konkursie. Jeżeli bez zarzutu prezentowali się Tomasz Sekielski i Marek Kalmus oraz prowadzący Oliwier Janiak, to czemuż nie miałoby tak być z pozostałymi panami, ludźmi bądź co bądź inteligentnymi, wykształconymi i na poziomie. Kiedy bierzemy udział w jakiejś imprezie, to poprzez strój i zachowanie wyrażamy własny stosunek do spotkania jak i do ludzi w nim uczestniczących. Była to V edycja Konkursu na Blog Roku, a więc poniekąd szczególna. Można więc było oczekiwać, że charakter tej uroczystości będzie podniosły, odświętny. Ja oglądając ten filmik z gali miałam wrażenie, że zebrani tam ludzie, to tacy zwyczajni przechodnie, którzy wyskoczyli na chwilę z pracy, by sprawdzić co też się dzieje w tej restauracji „Endorfina”. Albo impreza traci na znaczeniu, albo ludziom przestało się chcieć.
(mniej)