O słodka naiwności, naprawdę nie wiem skąd u mnie to przeświadczenie, że w soboty i niedziele będzie co oglądać w telewizji. Ja już w piątek włączyłam telewizor by sprawdzić propozycje programowe. Trafiłam akurat na reklamę, w której piękna, smukła niewiasta i zabójczo przystojny mężczyzna, szusowali na nartach. W chwili odpoczynku zapraszali telewidzów do wzięcia udziału w konkursie. Pan chcąc pokazać jakie to proste, wysłał SMS-a i od razu mu oddzwoniono(nie p...
(więcej) O słodka naiwności, naprawdę nie wiem skąd u mnie to przeświadczenie, że w soboty i niedziele będzie co oglądać w telewizji. Ja już w piątek włączyłam telewizor by sprawdzić propozycje programowe. Trafiłam akurat na reklamę, w której piękna, smukła niewiasta i zabójczo przystojny mężczyzna, szusowali na nartach. W chwili odpoczynku zapraszali telewidzów do wzięcia udziału w konkursie. Pan chcąc pokazać jakie to proste, wysłał SMS-a i od razu mu oddzwoniono(nie pamiętam, co wygrał, ale reklama pojawi się na naszych ekranach jeszcze nieraz). Zachęcona , chwyciłam za telefon, wpisałam hasło i wysłałam. Faktycznie po chwili z SMS-a dowiedziałam się o jakie nagrody mogę walczyć, wybrałam 5000 zł(drugi SMS poszedł). Odpisano, że muszę wybrać jedną z 4 dyscyplin sportów zimowych i odpowiedzieć na pytanie. Wybrałam dyscyplinę, a po kolejnym SMS-ie wysłałam odpowiedź. W sumie wysłałam 4 esemesy, by dowiedzieć się, że niestety moja odpowiedź jest błędna, ale żebym próbowała dalej. Ponieważ nie znałam prawidłowej odpowiedzi(sądziłam, że udzielona przeze mnie była dobra), to zrezygnowałam z dalszej gry, bo i pieniądze na karcie były na wyczerpaniu(może wystarczyłoby na jeszcze jednego SMS, ale nie więcej). Jakież było moje zdziwienie, kiedy powiadomiono mnie, że mogę grać o 1000 zł jeżeli tylko wyślę kolejna wiadomość. Nie odpowiedziałam wtedy, ani nawet potem, gdy zadzwonił telefon i bardzo przyjemny głos poinformował mnie o tym, że przeszłam do finału i mogę grać o samochód i gotówkę w wysokości100 000 zł, tylko muszę odpowiedzieć na nadesłane pytanie. Nie byłam go ciekawa, więc na propozycję nie odpowiedziałam, bo nie mogłam pojąć jak to się stało, że jednego dnia informują mnie, że nie zaliczyłam pytania(więc w moim odczuciu odpadłam z konkursu), a drugiego proponowano mi grę o finał. Na telewizyjnych konkursach, to ja się na pewno nie wzbogacę, chociaż nie ukrywam, że po to grałam, by mieć trochę nadprogramowej gotówki. Co tu się dziwić 10-letniej „Pszczółce”, że nabiła rachunek za komórkę, kiedy ja stara ponad półwiekowa baba daję się nabierać na te numery. A obiecywałam sobie już przy poprzednim konkursie, że nigdy więcej. Jestem jednak człowiekiem słabej woli i człowiekiem o bardzo małym rozumku. Tylko jaki olej nadaje się, by go sobie wlać do głowy?(rzepakowy, z trzech ziaren w szklanej butelce, a może któryś z samochodowych). Co do oglądania telewizji, to też nie ma nic, co mogłoby mnie zainteresować. Może na ekranie mojego telewizora nie ma nic ciekawego, bo jako inwalida I grupy jestem zwolniona z opłat abonamentowych i opłacam tylko „n”-kę. Czy Wy macie coś ciekawego do obejrzenia w weekendowy wieczór?
.
(mniej)