Notki

10 lipca 2009 13:17 TRYPTYK O NARODZINACH - Cz. 3 Czy powinnam?

Dwadzieścia pięć lat temu nastąpił najszczęśliwszy dzień mojego życia. Urodziłam zdrowego syna, tak przynajmniej myśleliśmy przez pierwsze tygodnie. Wkrótce jednak okazało się, że K.J. cierpi na wadę zwieraczy pęcherza moczowego. Mocz nie był całkowicie wydalany z organizmu, a jego resztki zatruwały organizm. Z chwilą gdy zakażenie doszłoby do rdzenia kręgowego, umarłby. Na szczęście pediatra prowadząca dr G. Czachorowska, w porę dostrzegła zagrożenie i syn wylądował w s... (więcej)

Komentarze: 4

10 lipca 2009 12:49 TRYPTYK O NARODZINACH - Cz.2 Dziecka się zachciało

Według wyliczeń lekarki przy pierwszym badaniu stwierdzającym ciążę, poród miałam wyznaczony na 8 sierpnia, dlatego też wcześniejsze odejście wód, było zaskoczeniem. Kiedy moi rodzice zobaczyli, że wody odeszły, wpakowali mnie w „Trabanta” i powieźli do szpitala. Tam na izbie przyjęć lekarka kazała mi się położyć za parawanem na kozetce i nie uprzedzając mnie, włożyła palce w „brochę”. Zaskoczona krzyknęłam, a ona na to „jeśli teraz tak... (więcej)

Komentarze: 1

10 lipca 2009 12:15 TRYPTYK O NARODZINACH- cz.1 Pierwsze miesiące

Pierwsze 6 miesięcy ciąży, to była „bułka z masłem”, czułam się wyśmienicie. Działo się tak, z racji wspaniałej opieki mojej ginekolog- dr Marii Wejnert. Mieszkałam wtedy w miejscu, do którego była przypisana przychodnia na ul. Wrzeciono (obowiązywała rejonizacja). W przychodni K poczytałam wywieszki na gabinetach, ale żadna nic mi nie mówiła. Z pewnych bardzo szczególnych względów wybrałam kobietę. Jak pamiętam była to brunetka, średniego ... (więcej)

Komentarze: 1